2009-08-23
Summa
6 czerwca 2009, Tuplice
<
Uczestnicząc w niniejszym Konkursie (który oto domyka się), za pomocą słów i zdjęć przedstawiałem swą pasję. Z drewna olchy wydłubuję mamuny. Fotografuję zachody słońca, wyrobiska i stawy, motyle, łabędzie. Inspiruje mnie tuplicka przyroda. Ona sprawia, że odczuwam harmonię z ziemią, wodą, blaskiem.
Inspirację stanowi także humanitaryzm Alberta Schweitzera. Chcę poprzez ukazywanie Piękna (moja internetowa galeria zdjęć ma ponad sto piętnaście tysięcy odsłon) wzbudzać szacunek dla Życia.
Marzę o pracowni rzeźbiarsko-fotograficznej, dlatego biorę udział w Konkursie IBUPROM dla Niepokonanych.
Dziękuję za głosowanie na mój mini-blog.
2009-08-22
Wrażenie
21 sierpnia 2009, Tuplice
<
Woda, łabędź, mgła, światło sączące się zza chmur, gdy się zetkną ze sobą w ciszy zmierzchu, tworzą sytuację trudną do zwerbalizowania. A jeśli już używać słów, to po to, by tworzyć metaforę. Może zatem tylko impresjoniści zdołaliby wyrazić nastrój chwili, odczucie jednolitości świata. Może tylko melodią można by ukazać misterium przemiany dnia w noc.
Podczas fotografowania owej metamorfozy mam wrażenie, że przyrodnicze zjawisko przybliża mnie do sedna istnienia.
2009-08-20
Polowiec
21 lipca 2009, Tuplice
<
Świetlistość, blask – tego najbardziej szukam w swojej fotograficznej pasji. Oczarowuje mnie także kolor, jednak nie ten, jaki można uzyskać w pracowni malarskiej czy chemicznym laboratorium, lecz naturalne barwy kwiatów, łąk, pól, stawów. Spontaniczne, przypadkowe zestawienia kolorów przesiąkniętych światłem – cóż więcej trzeba fotoamatorowi?
Urzeka mnie kolorystyka szachownicy polowca i ostu. Polowiec skusił się na biel oraz czerń, które misternie położył na swoich skrzydełkach. Oset natomiast został omamiony fioletem. Gdy w wieczornym blasku polowiec przysiada na oście, to jakbym śnił, mając otwarte oczy
2009-08-18
Mknąc
17 sierpnia 2009, Tuplice
<
Zachód słońca – to, co się dzieje, odkąd istnieje Ziemia. W każdej też chwili na globie gdzieś zachodzi słońce (i zarazem wschodzi, tyle że w innym miejscu). Czym dla mnie patrzenie na zachodzące słońce? Czym pasja robienia zdjęć zanikającemu blaskowi? To wplątywanie się światła w rzęsy (podobnie wiatr wplątuje się w źdźbła zbóż). To odczuwanie harmonii między gigantyczną gwiazdą a mną – okruszynką. To zdumienie wobec impresjonistycznego zjawiska.
Ku zachodom słońca mknę niczym ptak do gniazda.
2009-08-15
Łopot
14 sierpnia 2009, Tuplice
<
Sierpień leniwie pochyla się nad rżyskiem. Mglistość przywiera do widnokręgu. Młode łabędzie ekscytują skrzydła. Nie umieją fruwać, ale upajają się łopotem. Trzy miesiące temu po raz pierwszy łabędzica podpłynęła z maleńkimi okruszkami. Miała je na grzbiecie. Teraz okruszki niemal jak dorosłe. Niebawem ich pierwszy lot…
Nadal fotografuję je z pasją, lecz coraz częściej odsuwam aparat i patrzę, leżąc na brzegu i one o trzy kroki. Śpią. Schodzą do wody. Skubią trawę. Wychodzą, drzemią. Włażą do wody, człapiąc głośno. I co rusz łomoczą skrzydłami, dzięki którym wkrótce wzlecą ponad staw.
2009-08-14
Lekkość
13 sierpnia 2009, Tuplice
<
Kawałek olchowego drewna. Szorstki. Nieforemny. W sam raz na opał. Do tego dłutko. Nóż. Blind Guardian w tle. Kilka godzin i jest figurka.
Rzeźba. Czy można się wyuczyć? Być może. Jednak nie uczyłem się rzeźbienia. Czy można wyćwiczyć widzenie… niewidzialnego? Nie rozumiem i raczej nie chcę rozumieć. Rzeźbię bez harmonogramu, spontanicznie, z entuzjazmem, leciutko. Widzę formę, biorę drewno, przykładam nóż, odpadają wióry…
Przyjemność strugania. Zagubienie własnego „ja”. Moich rąk potrzebuje kawałek drewna, którym pali się w piecu. I to liczy się najbardziej.
2009-08-11
Dyblik
13 maja 2009, Tuplice
<
Nie jest kolorowy niczym rusałka pawik. Nie śmiga jak niestrzęp głogowiec. Nie lśni na kwiatach. Nie ma niczego, co w fotogeniczności dawałoby mu przewagę nad czerwończykiem czy modraszkiem. Ot, z wierzchu szarawa plamka, od spodu biała z czarnymi kreskami. Gdyby nie pasja fotograficzna, nawet bym nie wiedział, że jest… Słowem, dyblik liniaczek.
W maju wyczekuję na niego. A gdy już miękko przyfrunie – nie aby sobie trwać, bo jego istnienie krótkie, lecz żeby gloryfikować Życie – kładę się na trawie, robię kilka zdjęć, a potem odkładam aparat fotograficzny i szepczę: jesteś…, bez ciebie – smutno.